Wzięłam baofeng i dobrą wędkę

baofeng

Ostatnio bardzo zainteresowało mnie wędkowanie. Mimo iż nikt w mojej rodzinie nie wędkuje, to ja uznałam, ze to zajęcie dla mnie. Lubię mieć ciszę i spokój, spędzać czas nad jeziorem, czy też w innych okolicznościach przyrody. Dlatego też zaopatrzyłam się w różnych sprzęt wędkarski.

Baofeng na wszelki wypadek

baofengPrzede wszystkich potrzebny mi był silnik elektryczny do łodzi, bo nie zamierzałam wiosłować przez całe jezioro. Do tego zaopatrzyłam się jeszcze w dobrą wędkę, przynęty i baofeng na wszelki wypadek. Jednak nadal moje połowy nie były imponujące. Zmiana przynęty pomogła, ale nieznacznie. Potem pomyślałam, że może zaczynam wędkować w złych miejscach, tam gdzie nie ma ryb. Sprzedawca w sklepie wędkarskim podpowiedział mi, że może echosonda wędkarska może mi się przydać. Dzięki temu zobaczę czy na dnie pływają jakieś ryby i czy opłaca się tutaj zarzucać wędkę. To mi się spodobało. Od razu kupiłam echosondę i nie mogłam się doczekać kiedy zacznę jej używać. Zapakowałam się zatem w najbliższy weekend i ruszyłam nad jezioro. Włączyłam echosondę i szukałam ławicy. Niestety, niewiele mi to pomogło. Trudno się odczytywało dane z takiej echosondy, a jak już coś zobaczyłam to tylko pojedyncze okazu.

Echosonda wędkarska też ma swój ograniczony zasięg, a ja uznałam, że nie potrzebna mi taka sprawdzająca trzydzieści metrów w głąb jeziora. Widocznie tutaj popełniłam błąd, bo minęłam innego wędkarza z koszem pełnym ryb. On na pewno wiedział co powinnam zrobić, ale nie chciał się podzielić tajemnicą swojego wędkarskiego sukcesu.